2 lipca
Najpierw będzie wersja oficjalna i ogólnokatolicka. Święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny to rówieśnik Bożego Ciała. Wprowadził je w 1264 roku Zakon Franciszkanów na pamiątkę wizyty, którą Maria Panna złożyła swojej krewnej Elżbiecie, aby podzielić się z nią nowiną o rychłych narodzinach Zbawiciela. A teraz będzie bardziej swojsko – w Polsce na wsi doszło do fuzji katolickiej uroczystości z prastarymi świętami płodności. Tak „narodziła się” Matka Boska Jagodna, opiekunka matek i ciężarnych, szczególnie tych, które miały trudności z donoszeniem ciąży albo niedawno straciły dziecko. Przez setki lat oba święta obchodzono jednocześnie, ale w 1969 roku dzień Nawiedzenia przeniesiono na 31 maja.
Matki Boskiej Jagodnej zostało na swoim miejscu, czyli 2 lipca, zyskując zasłużoną niepodległość. Tego dnia tradycja zabraniała zrywania jagód, wiśni, malin, porzeczek i innych leśnych owoców. Kobiety ubiegające się o szczególną opiekę swojej patronki nie jadły ich całą wiosnę, aż do 3 lipca. Zwyczaj uzasadniano piękną legendą. Maria wiele dni szła do Elżbiety – sama, przez lasy i pustkowia. Jadła tylko zebrane po drodze jagody. Była bosa, ale żmije i inne paskudztwa dybiące na jej życie w cudowny sposób traciły wzrok, gdy się tylko zbliżyły. Dlatego, aby nie pozbawiać Matki Boskiej „prowiantu”, nie wolno 2 lipca jeść leśnych owoców. Śmiałkowie, którzy zakaz złamią, narażają się na pokąsanie przez żmije i pająki.
Tekst: Weronika Kowalkowska
Fotografie: Corbis, Stockfood/Free