Kochasz? Nie rozmnażaj!
Kto ma minimum sympatii do psów i kotów, nie powinien ich rozmnażać ani kupować. Jeśli ma potrzebę posiadania czworonożnego przyjaciela, niechże zachowa się jak przyjaciel i zabierze nieszczęśnika z bezdomnej opresji.
Posiadanie szczeniąt usprawiedliwiam tylko u tych, którzy znajdą suczkę z małymi lub mają prawo do rozmnażania zwierzęcia z uprawnieniami hodowlanymi. Co prawda temu drugiemu także jestem przeciwna, ale za rasowe zwierzę dużo zapłacimy, więc potem bardziej je szanujemy i mniej prawdopodobne jest, że wyrzucimy, gdy się znudzi. Choć i tak, niestety, często bywa. Żyjemy pośród setek tysięcy bezdomnych psów i kotów. Schroniska dla zwierząt pękają w szwach, a na dodatek codziennie rodzi się przynajmniej setka niechcianych szczeniąt i kociąt. Każdego dnia ludzie porzucają kilkaset czworonogów, a one giną pod kołami samochodów, z głodu, choroby i rozpaczy.
Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest sterylizacja – pozbawienie suczek i psów, kotek i kocurów zdolności rozrodczych. Jeżeli zdarzy się przypadkowa ciąża, lepiej ją usunąć, a przy okazji poddać suczkę czy kotkę zabiegowi sterylizacji. Nie wolno dopuścić, aby małe niewinne istoty ujrzały światło dzienne skazane z góry na beznadzieję niepotrzebnego istnienia. Wykonywanie takiej operacji nie zagraża zdrowiu ciężarnej.
Póki nie zrozumiemy konieczności takich działań, pozostaniemy na szarym końcu listy państw niedających sobie rady z bezdomnością zwierząt. To hańba, że u nas zwierzę warte jest tyle, ile jego przydatność konsumpcyjna. Dość powiedzieć, że Polska jest głównym producentem psiego smalcu! I pomyśleć tylko, że kiedyś wręcz słynęła z atencji dla konia i psa...Bzdurą jest twierdzenie, że każda suczka lub kotka musi choć raz, dla zdrowia, mieć potomstwo. Taką sama zresztą jak ta, że po kastracji zwierzęta tracą chęć życia. Zapewniam, że nie tracą, a czasem wręcz zyskują, czego dowodem jest moje stado. Chciałabym mieć tyle wigoru co te zwierzaki...
Jeśli jednak mimo wszystko zdecydujecie, że wasza podopieczna ma mieć potomstwo, spróbujcie jej pomóc. I tu uwaga: pamiętajcie, że ciąża to nie choroba! U psów i kotów trwa około 2 miesięcy (średnio 60–63 dni), choć poród w 59. lub 65. dniu też jest prawidłowy. W pierwszej połowie ciąży nie dzieje się nic specjalnego i nie musimy stosować wobec czworonożnej przyjaciółki szczególnych zabiegów. W drugiej – płody zaczynają się rozwijać intensywnie i przyszła matka potrzebuje dla nich więcej „budulca”. Możemy wtedy kupić gotowe karmy dla ciężarnych lub zwiększyć porcje jedzenia, pamiętając o szczególnym zapotrzebowaniu na wapń (w który bogaty jest nabiał i chrząstki). Nie podawajmy natomiast zbyt dużych porcji mięsa, bo może to prowadzić do nadmiaru fosforu w organizmie, nierównowagi mikroelementowej, a w konsekwencji do tężyczki poporodowej.
Drugą ważną sprawą jest ruch. Nie rezygnujmy z normalnych spacerów. Oczywiście muszą być spokojniejsze, bez „skoków przez płotki”, ale dzięki nim możemy liczyć na lżejszy poród. Jest takie powiedzenie, że w prawidłowym porodzie można tylko przeszkadzać. Zaczyna się on niepokojem przyszłej matki – to faza rozwierania szyjki macicy. Suczka kręci się tu i tam, drapie podłogę lub legowisko, co chwilę chce wychodzić na spacer. Kotki zachowują się podobnie. W drugiej fazie następuje wypieranie płodów. Zwierzę uspokaja się i zaczynają się parcia. Jeśli ta faza się przedłuża, a suka nie może urodzić, należy natychmiast skorzystać z pomocy weterynarza położnika. W ogóle uważam, że ktoś, kto nie ma doświadczenia w odbieraniu porodu, powinien skorzystać z takiej pomocy. Nawet przy prawidłowym porodzie.
Nowo narodzone szczenięta i kocięta powinny jak najszybciej zacząć ssać matczyny sutek. To powoduje wydzielanie oksytocyny i usprawnia dalszą akcję porodową. Każde szczenię i kocię ma swoje łożysko, które powinno odejść zaraz po przyjściu na świat malucha. Zdarza się, że płód rodzi się w błonach płodowych. Trzeba je natychmiast zdjąć, wytrzeć maluchowi nosek i przystawić do sutka. Najwięcej kłopotu sprawiają pępowiny. Przede wszystkim nie należy przerywać ich zbyt blisko brzucha noworodka. Im dalej, tym lepiej. Przecinanie nożyczkami jest ryzykowne.
Grozi krwawieniem. Nie namawiam do podwiązywania, bo można w ten sposób wywołać infekcję. Najlepiej przerwać palcami. Nawet jeśli poród przebiegał prawidłowo i suczka wykazała normalne zainteresowanie potomstwem, to i tak powinien ją zbadać lekarz weterynarii i sprawdzić, czy macica oczyściła się. Świeża mama powinna mieć spokój w zacisznym legowisku. Może to być np. skrzynka wyłożona materacem, który przykrywamy ceratą i kładziemy prześcieradło. Pamiętajmy przy tym, że takie legowisko powinno być na tyle duże, by wygodnie mieściła się w nim karmiąca suka (lub kotka) i jej dzieci.
W zdrowym gnieździe panuje cisza. Jeśli szczeniaki lub kociaki płaczą, znaczy to, że coś jest nie tak. W pierwszym okresie życia tylko jedzą i śpią. Oczy otworzą dopiero ok. 9. dnia życia. W tym czasie ich mama produkuje mleko dla rosnącej gromadki i musi być karmiona tak, jak w drugiej połowie ciąży. Jeśli matka ma wystarczająco dużo pokarmu, nie musimy dokarmiać jej dzieci do 4. tygodnia życia. Potem podajemy mikroskopijne ilości skrobanego surowego mięsa.
Gdy nauczą się jeść stały pokarm, zaczynamy karmić je z miseczki. Menu malucha to mięso, warzywne zupki z ryżem, zupy mleczne, ser twarogowy, jajko na twardo. Szczenię powinno pozostawać przy matce do ukończenia 7 tygodni. Kocię trochę dłużej. Najlepiej do 3 miesięcy. Znalezienie mu odpowiedniego domu to niezwykle ważna sprawa. Należy się tym zająć zaraz po narodzinach, aby starczyło czasu na wyszukanie odpowiedzialnych opiekunów. Nie wolno zapomnieć o zabiegach profilaktycznych, takich jak odrobaczanie i szczepienia. Dobór szczepionek powinniśmy pozostawić lekarzowi weterynarii.
Tekst: Dorota Sumińska, doktor weterynarii, pisze książki, prowadzi audycje radiowe i telewizyjne o zwierzętach
Fotografie: Biosphoto/Mak Media Agency, Fotochannels