Maślankowa panna cotta z truskawkami
Pyszna, lekka i powiedzmy... mało kaloryczna ;) Przecież na maślance!!! Z truskawkami... Dzięki maślance deser jest przyjemnie orzeźwiający. Panna cottę najlepiej robi się w małych filiżankach lub... jednorazowych kubeczkach. Więcej na: podbeskidzkimniebem.blogspot.com
2 szklanki maślanki (ewentualnie jogurtu) 2/3 szklanki śmietanki kremówki 1 1/2 łyżeczki żelatyny 3/4 szklanki cukru pudru (i więcej do truskawek) 40 dag truskawek
W mieseczce wymieszać szklankę maślanki i żelatynę; poczekać aż napęcznieje. W tym czasie zagotować śmietankę z połową szklanki cukru i wlać do napęczniałej żelatyny. W kąpieli wodnej (lub ostrożnie na bardzo małym ogniu) mieszać żelatynę, aż się rozpuści, ok. 5 min. Dodać pozostałą maślankę, wymieszać i przetrzeć ciepłą mieszankę przez drobniutkie sitko lub gazę. Rozlać do 6 filiżanek, przykryć folią spożywczą i schłodzić w lodówce (co najmniej 4 godz.). Godzinę przed podaniem deseru należy przygotować truskawki. Opłukać, odciąć szypułki i pokroić na plasterki, ćwiartki lub ósemki. Rozdzielić na 6 talerzyków. Pokrojone owoce oprószyć pozostałym pudrem i odstawić. Schłodzony i zastygnięty deser delikatnie wyjąć z foremek (naczynie można włożyć na sekundę do miski z gorącą wodą lub nożem "odciąć" deser od brzegów foremki) i położyć na przygotowanych truskawkach. Podawać z listkiem świeżej mięty lub melisy.